Przyjaźnie w pracy

W pracy rodzą się przyjaźnie, tak przez przypadek. Spotykamy się ze zmienniczką, mówimy jak stan wygląda, co jest dla nich przygotowane i jak opiekować się podopieczną czy podopiecznym. Jednocześnie musimy się z nimi jakoś kontaktować no i rozmawiamy wieczorami i porankami. Mamy niby mało czasu, ale jak się kogoś wyczuje, że jest dobrym człowiekiem, to chętnie się zakolegujemy, bierzemy się do pracy, wyjaśniamy co należy zrobić i jakoś tam leci. Fajnie, jak możemy spotkać miłe osoby, zaprzyjaźnić się, dostać numer telefonu i się kontaktować nawet na skypie. Ważne by to zostało na zawsze i żebyśmy mogli się jakoś kontaktować i utrzymać dalej kontakt.

Ogród jesienią

Jeżeli mamy ogród to i tak czeka na nas praca, by zaopiekować się tym, co mamy. Wiadomo, że całą wiosnę i lato pracowaliśmy, by nam było pięknie w otoczeniu. Nie jest bowiem łatwo utrzymać to wszystko w ryzach. Ale także jako opiekuni często musimy dbać o ogródek czy ogród i jest to dodatkowe zadanie, którego nawet nie mamy w umowie. Jest to wtedy trudne dla nas , bo często musimy poświęcić swój własny czas, by coś tam zrobić. Ale z natury ciągnie nas do natury i chcemy jednak ponad wszystko zobaczyć efekty naszej pracy. Pięknie się na to patrzy i oko cieszy.

Jesień i przetwory

Zawsze na jesień robimy przetwory z tego, co mamy. Nawet będąc opiekunką też to robiłam, bo nauczyła mnie tego mama. Nie marnując jedzenia, bo zawsze się może przydać. Ale także dlatego, że w zimie mamy ochotę na coś słodkiego i obojętnie, czy to jest kompot, czy dżem, czy coś innego, to zawsze się to robi. Nie często spotyka się, że mamy taką możliwość. Czasami nam się udaje i robimy zaskoczenie i dla chorego i dla jego rodziny. Fajnie jest dać taki słoik  dla rodziny chorego, którym się opiekujemy i mamy dziką satysfakcję, że nam się udało, a oni chcą jeszcze więcej…

Wybory burmistrza

Każdy może kandydować na stanowisko burmistrza, tylko trzeba odpowiednio się pewnie tym zająć. Jako opiekunka ludzi starszych nie za bardzo interesuję się polityką. Dla mnie osobiście jest ważna praca i pomoc ludziom chorym. Czyli 2 w jednym. Jak  już wspomniałam, to ważny jest człowiek, a nie jego zapatrywanie polityczne, a my, robaczki jesteśmy tylko do wykonania zadania i spojrzeć, czy u chorego jest wszystko w porządku. Tak za bardzo to nie wiem, czy jakoś to poleci.  Na stare lata czasami ludzie inaczej myślą i myli im się to czy tamto. Nie znają się już na polityce, ale chcą uczestniczyć jednak w kampanii wyborczej.

Legginsy w opiece

Jak jedziecie do opieki nad mężczyzną dziewczyny, to nie bierzcie ze sobą legginsów. Może być to trochę niebezpieczne. Czasami się zdarza, że pomimo wieku niby chory człowiek chce chociaż popatrzeć na kobietę. Dla mnie osobiście jest to dziwne, ale skąd mam wiedzieć nie będąc facetem? Takie jednak „portki” powodują zainteresowanie nawet panów spotkanych na ulicy. Jak kobieta ma figurę odpowiednią, to jest w porządku, ale jak nie specjalnie i właściwie nawet nieapetycznie, to lepiej nie zakładać takich rzeczy, bo tylko przysporzą kłopotów i wstydu. No trzeba powiedzieć, że można ubrać się inaczej i jakoś kulturalnie wyglądać. Ale nie władza i szpan.

Kontakty z rodziną

Jeżeli wyjeżdżamy jako opiekuni, to zapewne już tęsknimy za kontaktem z rodziną. Prawda jest taka, że w ogóle to nam tęskno na samym początku. Rozstanie z naszymi dziećmi, czy rodzicami nie pięknie wygląda. Jednak kontakt chcemy mieć i wiedzieć co dzieje się w naszym domu pod naszą nieobecność. Jest to ciężkie uczucie, kiedy bierzemy naszą walizkę i wyjeżdżamy w świat. Co prawda może to być niedaleko, ale zawsze jest w sercu to coś, czyli strach o rodzinę. Dobrze, że mamy łącze internetowe i zawsze choć przez chwilę można pogadać, widzieć się i zapytać, czy wszystko w porządku, bo kiedyś nie było takiej możliwości…

Być mistrzem

Musimy być mistrzem w pracy jako opiekun, czy opiekunka. Często mamy konkurencję, ale jesteśmy po to, by wykonywać swoje obowiązki z należytym podejściem i tym, co mamy do oferowania, jako pracownicy. Dlatego jako nowi musimy się przystosować do danej sytuacji. Jeżeli nam tak przypadnie, to staramy się wszystko robić wedle chorego i rodziny i wypośrodkować tą średnią krajową, by albo firma, albo rodzina byli zadowoleni. Dla mnie to jest zadowolenie i uśmiech człowieka, którym muszę się opiekować i dbać, by czuł się jak najlepiej w swoim własnym domu. Zdarza się, że wpada rodzina i czegoś chcą, ale dobry polski bigos lub gołąbki robią swoje.

Wielbłądy i woda

My pijemy wodę na tyle na ile możemy.  Ale jako opiekunka widziałam program o mleku wielbłądzim. Nawet nie wiedziałam, że taki zwierzak może wypić do 200-tu litrów wody. Dojenie robi się po zachodzie słońca, a dromadery wydają do stu litrów mleka. Z niego robi się mleko. Potem używa się go do robienia czekoladowych wielbłądów i sprzedaje się je potem w USA, Australii, wiadomo, że w Arabii Saudyjskiej (wiadomo Dubaj) i nawet w Niemczech. Szkoda, że u nas w Polsce nie. Prawdopodobnie jest bardziej zbita, ale też delikatniejsza niż ta wyrabiana standardowo. Produkcja jest specyficzna, czekolada droższa, ale prawdopodobniej smaczniejsza. No, zobaczymy jak trafimy.

 

Jak cytryna

Jeżeli jesteśmy w pracy jako opiekuni, to czasami nam się zdarza, że nie mamy w zasadzie chemii, bo się okazało, że czegoś nie kupiliśmy, bo zapomnieliśmy. Wtedy na pomoc możemy wykorzystać cytrynę. Chociażby do sprzątania baterii w łazience z kamienia, czy sok wykorzystać podobnie do czyszczenia czajnika w podobnej sytuacji. Ale nie wiem, czy ktoś wie, że można nawet nią wyczyścić buty zimą ze soli, tylko trzeba je szybko wysuszyć po polerce i dobrze zapastować potem. Ja już się spotkałam z tym, że niektóre opiekunki nawet czyściły oprócz baterii także płytki w łazience. Wysmarowały je cytryną, poczekały noc i normalnie przemyły je na następny dzień.

Miłość i chorzy

W zasadzie jak gdyby nie odczuwamy tego uczucia. Opieramy się o to, co mamy i póki jesteśmy młodzi, to ciągle myślimy, że świat się nie zmieni. Chodzimy do pracy, coś tam wykonujemy, ale czasami przychodzą chude lata i wtedy jakoś zaczynamy się bać. O swoją rodzinę, o siebie, by zapewnić jakikolwiek byt. By jakoś nam na starość było w miarę OK. Wyjeżdżamy wtedy do Niemiec i albo jesteśmy murarzami, czy tynkarzami, albo opiekunami. To takie ostatnimi czasy zrobiło się, że już nawet młodzi ludzie opuszczają gniazdo rodzinne i ryzykują nawet ich własne życie, by zarobić trochę grosza, by jakoś godnie żyć. Ale za rodziną zawsze się będzie tęsknić. W końcu ich kochamy.