Coś dla chorego

Jesteśmy na Stelli i mamy do czynienia z różnymi przypadłościami skórnymi podopiecznego. Rodzina albo ktoś z Pflegedienst nam pomagają i wyjaśniają jaki jest stan rzeczy. Jednak my też musimy wykonywać w przerwach wizyt pewne rzeczy. Dochodzi tutaj smarowanie maściami, oklepywanie pleców, żeby nie było odleżyn, albo odparzeń na ciele. Jest to kłopotliwe, bo w sumie rzadko mamy styczność z takimi rzeczami. Ale z własnego doświadczenia wiem, że są preparaty proste i najczęściej stosowane wśród chorych. Z tego, co wiem, to popularny jest Bepanthen lub Panthenol, tak na początek, by skóra się goiła. Reszta to przepisane leki od lekarza.

W szpitalu

Jeżeli nasz podopieczny ma naprawdę spore problemy ze zdrowiem, to często mamy kłopot, bo trzeba dzwonić po pogotowie i nasz chory ląduje w szpitalu. Rodzina dopiero po pracy może go odwiedzić na oddziale, by uzyskać diagnozę lekarską od lekarza prowadzącego. My tylko możemy przy nim być i wiadomo, że żadnych informacji nie uzyskamy, ponieważ nie jesteśmy rodziną. Pozostaje nam tylko czekać i siedzimy przy łóżku albo na korytarzu. Jest to trochę męczące. Nie możemy wtedy iść coś zjeść ani w ogóle wychodzić. Dlatego dzwonimy do rodziny, by nam kupili do szpitala wodę albo jakąś kanapkę. Dobrze, jak oni to życzenie spełnią…

Dzieci i wnukowie

Jeżeli jesteśmy opiekunami, to musimy się liczyć z odwiedzinami dzieci i wnuków. Dzieci w zasadzie są już dorosłe, lecz wnukowie czasami dają nieźle popalić. Ciągle biegają i robią mnóstwo hałasu, co nie jest takie piękne dla starszej osoby. Próbuję to jakoś załagodzić, ale nie jest to takie proste. Nie można przecież strofować rodziny, ale w takim przypadku musimy mieć trochę rozsądku i działać jakoś polubownie. Nie jest to łatwe, ale się jakoś musimy starać. Z dzieciakami mamy dodatkowe zajęcie i czujemy się zobowiązani do pełnej opieki także nad nimi. Pewnie dlatego wymyślamy jakieś gry i zabawy, by dzieciaki miały frajdę. Wtedy chyba wizyta rodziny jest dobra.

Tajemniczy ogród

Ja też chciałam czegoś do ogrodu, chociaż jest styczeń. Zafundowałam więc sobie hiacynta. Pewnie będzie potem w ogródku. Nie jest co prawda wielki, ale jako opiekunka też muszę się troszczyć i sprawia mi to przyjemność. Razem z podopieczną spędzamy tu czas, pijemy kawę i nastrój powoduje, że obie czujemy się dobrze. Czasami przy kawie ja tam „dziobię” po tych małych grządkach i dochodzę, żeby sobie kawkę dopić. Śmiejemy się wspólnie i żartujemy. Ale najważniejsze, że jesteśmy razem zgrane i możemy na siebie liczyć, a to czy kwiaty są w domu, czy potem w ogrodzie nie ma dla nas żadnego znaczenia. Piękno, to piękno…

Słoiki

Przydatne rzeczy są jednak potrzebne. Takimi „rzeczkami” są słoiki i inne przetwory przez nas zrobione. Sama miałam taką przyjemność. Co prawda na początku nie bardzo byłam zachwycona, ale z biegiem czasu jako opiekunka przekabaciłam całą rodzinę. Miałam bowiem jabłka od sąsiada, więc zajęłam się tym wszystkim i porobiłam co tylko można było zrobić. Wyszła z tego szarlotka, kompoty, mus i co nie tylko. W każdym bądź razie wszyscy byli zachwyceni i nikt nie powiedział, że coś niepoprawnego zrobiłam. A ja także byłam zadowolona z moich dzieł i z tego, że komuś zrobiłam przyjemność. Oby tak zawsze udawało się coś zrobić i dla kogoś i dla nas.

Internet

Można się opiekować na odległość. Mamy przecież znajomych i przyjaciół, a także rodzinę. Dlatego forma kontaktu przez internet jest bardzo dla nas korzystna. Włączamy skyp-a i gadamy do woli, nie potrzeba komórki, abonamentu i takich tam innych rzeczy. Potrafi nam to zająć dużo czasu, ale jedno jest ważne, że wiemy co się dzieje u kogoś i jeśli ma kłopoty, możemy mu pomóc. No i co? Nie można nawet na odległość? Nasza pamięć o kimś i starania o osobę powodują, że inni się czują o wiele lepiej, a my jesteśmy szczęśliwi i zadowoleni, że pomogliśmy drugiemu człowiekowi i to z dobrym skutkiem. Trzeba jednak robić to dalej.

Jeść

Normalne jest, że musimy przy opiece jakoś tam gotować. Staramy się, jak tylko możemy, ale dowcip też polega na tym, jak my to podamy i na jakiej zastawie. Ale powiem jedno, czego się dowiedziałam, że np. w Jekaterinburgu jest fabryka porcelany, gdzie maluje się talerze ręcznie i są to w zasadzie praktycznie dzieła sztuki. I tutaj możemy się chyba uśmiechać do tego i można sobie zafundować np. talerz z wizerunkiem Putina, ale kosztuje on w przeliczeniu 1800zł. Można też kupić sobie zastawę z wizerunkami rodziny carskiej. Ciekawe, co nie? Ja byłam kiedyś w fabryce i muzeum szkła w Jeleniej Górze. Coś pięknego! Można tam siedzieć cały dzień i zachwycać się wyrobami i zdolnymi pracownikami. Rewelacja i polecam!

Świat

Na świecie dzieją się różne rzeczy i są różne wydarzenia. Oglądałam program naukowy, cykliczny i bardzo mnie zaciekawił. Jako opiekunka szukam nie tylko kontaktu z rodziną w czasie pauzy, ale właśnie też chcę wiedzieć, co dzieje się na świecie. Na przykład w Peru są w Nowym Roku tzw. Walki Sąsiadów. Metoda walki dowolna, byleby się bili i wyrzucili z siebie całe złości z poprzedniego roku i wkroczyli z dobrą postawą w nowy. Urządza się to na rynku w mieście i nie tylko, ale oglądających jest dużo, ale zainteresowanych walką także. Dobre jest to, że na koniec oboje walczący się obejmują i jest zgoda. Pięknie się to ogląda, bo są zabezpieczenia i wiadomo, że nikomu nic się nie stanie.Takie coś to można oglądać prawda?

Obrazek

Kiedy nam się zdarza, że mówimy eeeeee? Wtedy, kiedy mamy coś do zrobienia i nam się nie chce. No nie? Ale nie raz mówimy, a właściwie odpowiadamy tak, gdy ktoś nam chce coś zaproponować, nam się nie podoba i wtedy właśnie to hasło: eeee tam…  Ale machając ręką nie zawsze mamy rację, bo możemy się mylić i podjąć nieciekawą decyzję dla nas. No różnie bywa. Kwestia takiej decyzji to myśl w głowie, czyli obrazek. Ujawnia się to nam jakoś i w zasadzie nie wiemy, czy to rzeczywistość, czy fantazja. Zresztą mamy sygnały od mózgu: głosy, obrazki i inne. I jak tu się poruszać np. będąc opiekunem? Chyba się to nazywa intuicja.

Premia na Święta Bożego Narodzenia

Jadąc do opieki w Niemczech możemy się spotkać z czymś takim jak premia na Święta Bożego Narodzenia. To już prawie zwyczaj, że porządne firmy taką premię przyznają opiekunkom, które jadą do Niemiec do opieki i przebywają z seniorami niemieckimi podczas Świąt.  Jest to rodzaj gratyfikacji, która chociaż w części ma zrekompensować pobyt w Niemczech w tym okresie. Wiadomo, Niemcy to nie Polska, zwyczaje świąteczne są troszeczkę inne i trzeba się przecież do nich też dostosować. Taka premia świąteczna powoduje to, że niektóre z opiekunek decydują się na wyjazd. Gdyby takiego systemu motywacji nie było podejrzewam, że niektóre z nas by się nie zdecydowały, a tak wszyscy w miarę są zadowoleni. Opiekunka ma dodatkową kasę, seniorzy niemieccy mają podczas Święta Bożego Narodzenia opiekę, a rodzina niemiecka spokój. Oczywiście może się też zdarzyć, że dostaniemy też od rodziny niewielki prezent pod choinkę, niektórzy są przecież też wdzięczni za całoroczną opiekę.