Gary i… gary

Jedziemy sobie spokojnie do Niemiec i myślimy, że wszystko nam się jakoś poukłada. Potem są jednak problemy, bo każdy chce zjeść co innego. Śniadanie dla seniora i seniorki, osobny obiadek dla obojga i dla nas i zaczynają się schody. Każdy chce coś chce, a my musimy zapewnić to wszystko. Jest to denerwujące, ale przy dobrej organizacji może się to udać i jakoś przetrwamy na Stelli. Kwestią jest tylko połączenie wszystkiego i jest OK. Można tak funkcjonować i często-gęsto się to udaje, ale gary to będą gary i nic tego nie zmieni. Mam tylko nadzieję, że nikogo taka sytuacja nie spotka i normalnie będzie mógł sobie pracować…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *