Opieka i kontakt

Są starsi ludzie, którzy potrafią obsługiwać strony internetowe, a nawet robić wirtualne zakupy mając lat 70-80. Jestem pełna podziwu, że potrafią to wykonać. Jest to godne nawet zachwytu z naszej strony i wielki szacunek. Ja osobiście w zasadzie niskie ukłony i naprawdę szok, że jeszcze tacy ludzie w ogóle istnieją. Słyszałam także, że 80-tek nauczył się jeździć na rolkach i zapierdziula po 20km dziennie dla kondycji. Na dodatek siedzi także przy komputerze i się uczy, bo trzeba ćwiczyć pamięć. No przynajmniej tak mówi. Coś niesamowitego! Teraz się nimi opiekujemy, ale czy my będziemy mieć podobną sprawność, jak ci ludzie i czy tak będziemy też działać??

Czasoprzestrzeń

Ja nie wiem, jak to jest, ale kiedyś prowadziłam dysputę z moją podopieczną i zadałam pytanie: „Jak by to było, gdyby nas porwali jacyś Marsjanie, albo inni obcy?” Dla niej to było śmieszne, ale zadziwiło mnie, gdy powiedziała, że sama jest ciekawa i jak dwie nas zabiorą, to co się stanie? No co? Prosta odpowiedź: Wszystko chyba by było po staremu, tylko problem, kto by mi wtedy zapłacił, albo jakie jedzenie byśmy razem jadły? A na dodatek, gdzie do toalety, czy łazienki? Takie futurystyczne rozmowy są i wesołe, ze śmiechem, ale jakby się zastanowić, to faktycznie, jak sprawować opiekę na Marsie?

Reakcja łańcuchowa

Na szczęście nie musimy remontować w pracy na Stelli. Nie wyobrażam sobie stanie na drabinie i malować sufit, czy też ściany, albo jakby ktoś ogłupiał i zażądał kładzenia płytek. No OK. w zasadzie mogę to zrobić, ale czy ktoś zatrudnia mnie jako opiekuna, to co? Jest Polak do wykonania opieki, czy tania siła robocza? Przecież podczas opiekowania się chorym nie mogę jednocześnie remontować chałupy! Jest to totalną niemożliwością! No sami wiecie, jak ta robota wygląda? Ale czasami mnie to wkurza. Rodzinka robi sobie jakieś wymyślanki, a jak człowiek nawet jakby chciał pomóc, to zero kasy. No tak się raczej nie robi.

Stan zdrowia

Zazwyczaj w firmie, która nas zatrudnia jako opiekunki nie pytają o stan zdrowia, tylko o znajomość języka chociaż w stopniu komunikatywnym. Oczywiście należy podać swoje dane do papierów i jest egzamin, czy w ogóle możemy się porozumiewać, jako opiekunki w Niemczech. Oczywiście zawsze możemy do firmy zadzwonić w przypadku, kiedy się czegoś trzeba dowiedzieć lub coś się dzieje ze zdrowiem. Przecież nie jesteśmy całe życie non stop zdrowi i musimy sobie radzić. Zdarza się także, że lądujemy w szpitalu i co wtedy? Siedzimy na telefonie i rozmawiamy z rodziną, bo w tym momencie tylko nam to zostaje. Ważne by wydobrzeć i jakoś dotrzeć do domu.

Opieka internetowa

Opiekę można także sprawować internetowo pomagając naszym zmiennikom, którzy są pierwszy raz na naszej Stelli i pomimo tego, że wszystko im wyjaśniliśmy przed naszym wyjazdem, to mają wiele pytań i mamy wrażenie, że nie opiekujemy się naszym chorym, tylko zmiennikiem i powiem szczerze, że bywa to naprawdę czasami zabawne. Tylko nasza dobra wola powoduje, czy pomożemy, czy nie chcemy tego robić. No niestety, nie wiem jak inni, ale ja nie umiem zostawić takiego delikwenta samemu sobie na pastwę losu. No nie jest to wpisane w mój charakter i martwię się, czy taki człowiek sobie poradzi, czy polegnie za pierwszym podejściem?

Piekielny dom

Zdarza się nam, że Stella dla nas robi się piekielnym domem. Ciągłe narzekania od podopiecznych, czy jej rodziny pomimo tego, że staramy się jak możemy doprowadza nas do depresji w końcu. Wtedy reakcja robi się naturalna i zaczynamy się buntować. Jest to sytuacja patowa i w pewnym momencie przecież nie wytrzymujemy pretensji rodziny i mamy ochotę powiedzieć, że wyjeżdżamy, a wy róbta, co chceta. No ale tak już jest w tym fachu, że się staramy, a i tak jesteśmy zglebieni. Zawsze myślę, że albo ja, czy inna opiekunka, czy jeszcze ktoś będzie cierpiał za swoją szczerą pracę pomimo starań z serca.

Pranie brudów

Brudne rzeczy trzeba w pralce prać, bo czasem podopieczni się pobrudzą leżąc lub przy posiłku i już jest robota. Nie raz trzeba namoczyć, ale też da się od razu do pralki wrzucić i mamy niby z głowy. Potem suszenie i nie wiadomo na początku czy w domu, czy w suszarce, czy na dworze.

W domu rodzinnym też mamy pranie, ale raczej mózgów lub pranie rodzinnych brudów i lepiej, żeby tego nie robić przy innych świadkach, bo mogą potem wyjść nasze osobiste rzeczy na światło dzienne i wstyd.. Suszenie takiego „prania” też jest męczące, bo później każdy każdemu „suszy o coś głowę”.

E-opieka

E-opieka, to fajna rzecz. Często jesteśmy opiekunkami i mamy niełatwo, wtedy mówimy tak:”Eeeee jakoś to będzie”, ale także nasze rodziny nam pomagają przez internet i wtedy mamy także E- opiekę. I czy to jest e-pomoc, czy e-doradztwo, czy e-pocieszenie, to zawsze będzie to E-coś i bez względu na to, co to ma znaczyć jakoś to funkcjonuje. Nawet w proszku, czy w płynie do prania. W dobie internetu siedzimy sobie przy kompie i albo czegoś szukamy, albo rozmawiamy, albo chociaż czytamy, albo piszemy. Jakoś tak nas to chyba wszystko pochłonęło i chyba się pogubiliśmy. Ja wtedy zawsze mówię: Eeeeee tam i znikam z wirtualnego świata.

Sprzątanie w piwnicy

Wiadomo, sprzątać trzeba też za granicą, jak pracujemy jako opiekunki. Kurczę, ale w piwnicy? Dobrze, że jeszcze nie każą nam palić węglem w piecu i rąbać drewno. Wiadomo, jesteśmy kobietami i nie każda ma siłę coś ciężkiego podnieść lub robić coś więcej ponad miarę naszych sił. Niestety realia bywają różne, bo np. rodzina każe nam posprzątać w piwnicy, bo im się nie chciało dotychczas. Takie wysługiwanie się uważam osobiście za nietakt i już nawet nie powiem, że bezczelne. No ale jak już dorwą kogoś kim można pomiatać, to idą w zaparte potem w swoich postanowieniach. A jeszcze na koniec wieszają na nas psy.

Przyjaciółki, a praca

W pracy przyjaciółki, prywatnie przyjaciółki, na kawie także w knajpce. Nie raz, jak taka jedna z drugą się spikną, to wariactwo totalne. Faktycznie, jak przysłowiowo baby dwie się spotkają, to na pewno na godzinie się nie skończy, a szczególnie, kiedy zakumplują się na pracy w Niemczech, jako opiekunki. Zdarza się bowiem, że nawet są blisko siebie i to dosłownie przykładowe parę ulic dalej. Przypadek sprawia, że zderzą się w markecie i już się zaczyna… Wieczorne pogaduchy, spacery wspólne podczas pauzy, no i zaczyna się przyjaźń, która nawet może się przedłużyć  już po powrocie do Polski. Szkoda tylko, że nie można być w większej grupie…Fajnie by było.